fbpx

Psychoterapia psychodynamiczna – jak uprawiać życie?

Psychoterapeuta psychodynamiczny jest doświadczonym ogrodnikiem, który może pomóc w zbadaniu grządek życia i zastanowieniu się nad jakością gleby. Czy to w zakładaniu ogrodu, czy w relacjach w życiu ważne jest bowiem poznanie źródeł jakiegoś stanu rzeczy, bo wtedy po prostu łatwiej znaleźć odpowiednie rozwiązanie. W czym może Ci pomóc psychoterapia psychodynamiczna?
psychoterapia psychodynamiczna
Dorota Roszak

Dorota Roszak

Psychoterapeutka psychodynamiczna

Umów wizytę online

Zaczniemy ten artykuł pozornie poza tematem – od ogrodnictwa. Inspiracja przyszła do mnie pewnego popołudnia, podczas pobytu na działce przyjaciółki. Usłyszałam wtedy z jej ust doskonałą metaforę, której pozwolę sobie użyć, aby lepiej zobrazować, o co w tym wszystkim chodzi:

„Moja siostra wymądrzała się, że się tu zarobię, bo nie zajrzałam w ziemię i jej nie rozumiem. Teraz wiem, o co jej chodziło – mogę pielić w nieskończoność, osłaniać, podlewać, a prawie nic mi tu nie rośnie i nie wiem dlaczego. Muszę w to wkładać bardzo dużo czasu i starań. Coś źle robię. Gdybym najpierw zadbała o ziemię, nawoziła ją, wybrała wszystkie chwasty, byłoby chyba łatwiej… A może to jednak wszystko wina ślimaków?!”

Przenosząc ten przykład na grunt wyboru nurtu psychoterapeutycznego, moja przyjaciółka mogłaby się właśnie zorientować, że potrzebuje terapii psychodynamicznej. Ja też widzę, że jej potrzebuje, bo zaczyna już coś podejrzewać, ale jeszcze trochę błądzi. Zaczęła mianowicie rozumieć, że musi dotrzeć do przyczyn rzeczy, które dzieją się wokół niej, i nauczyć się działać w inny sposób niż dotychczas. Czy to w zakładaniu ogrodu, czy w relacjach w życiu ważne jest poznanie źródeł jakiegoś stanu rzeczy, bo wtedy po prostu łatwiej znaleźć odpowiednie rozwiązanie.

Terapeuta w roli ogrodnika

Psychoterapeuta psychodynamiczny jest takim właśnie doświadczonym ogrodnikiem, który może pomóc w zbadaniu grządek życia i zastanowieniu się nad jakością gleby – pomyśleć, co i dlaczego zostało zasiane, co tak naprawdę przeszkadza w dobrej uprawie i dlaczego moja przyjaciółka wcześniej nie współpracowała ze swoją siostrą-ogrodniczką. Psychoterapia psychodynamiczna bada bowiem to magiczne „dlaczego” stojące za naszymi myślami i działaniami. Koncentruje się na pytaniach takich jak: „dlaczego robię to, co robię?” i „dlaczego tak się czuję?”, sięga do źródeł.

Po co o tym czytać?

Żeby nie błądzić przy wyborze terapii – jeśli potrzebujesz wiedzieć, skąd pochodzą Twoje problemy, zbadać ich korzenie, zobaczyć to, co jest nieświadome – „w ziemi” – ten nurt psychoterapeutyczny będzie dla Ciebie.

Jeśli Twoja wiedza na temat terapii psychodynamicznej pochodzi z zajęć na studiach lub jej przedstawień w telewizji, filmie czy literaturze, prawdopodobnie masz jakieś pojęcie na ten temat, ale Twoje zrozumienie może nie być zbyt dokładne. Dzieje się tak dlatego, że media, książki, a nawet współczesne poradniki często się mylą lub modelują określony, niepełny przekaz na temat tego — i nie tylko tego — rodzaju terapii.

W tym artykule postaram się wytłumaczyć, co dzieje się w gabinecie psychoterapeuty psychodynamicznego i czego możesz się spodziewać od tego rodzaju specjalisty.

Diabeł tkwi… w przeszłości

Terapia psychodynamiczna może być skuteczną metodą leczenia różnych zaburzeń psychicznych, które sprawiają, że mierzymy się z różnego rodzaju wewnętrznym cierpieniem. Podejście to pomaga dotrzeć do pierwotnych przyczyn objawów, pozwala na zidentyfikowanie wszelkich autodestrukcyjnych wzorców.

Wybierając ten nurt, można się spodziewać, że dowiemy się, jak przeszłość ukształtowała naszą teraźniejszość, a dzięki temu będziemy mogli lepiej i bardziej świadomie poruszać się w przyszłości. Zamiast pozwolić, aby odruchowe działania wrzucały nas w sam środek problematycznych sytuacji, terapia psychodynamiczna pomaga dokonywać racjonalnych, zrównoważonych wyborów. Wracając do naszej ogrodniczej metafory – odzyskujemy panowanie nad naszym ogrodem i mamy na niego większy wpływ.

No tak… Ale jak to właściwie działa?

Poszukajmy u źródła – psychoanaliza

Aby naprawdę zrozumieć terapię psychodynamiczną, trzeba wrócić do jej początków. Chociaż ten rodzaj terapii dość mocno się zmienił w ciągu ostatniego stulecia, należy pamiętać, że opiera się on na fundamentach psychoanalizy, opracowanej przez Zygmunta Freuda już w latach 90. XIX wieku. Jego teorie położyły podwaliny pod dziesięciolecia badań i praktyki psychologicznej.

Choć ostatecznie okazało się, że wiele z przedstawionych przez Freuda teorii koliduje z twardymi dowodami uzyskanymi dzięki badaniom naukowym, nie umniejsza to faktu, że stworzyły one podstawy teorii psychodynamicznej i zapoczątkowały nową szkołę myślenia, która w zmodyfikowanej formie istnieje do dziś.

Freud postawił m.in. hipotezę, że kluczowe składniki ludzkiego umysłu  – id, ego i superego – kształtują się na wczesnych etapach rozwoju człowieka. To właśnie stąd logiczny wniosek, że osobowość jest mocno zakorzeniona w doświadczeniach z dzieciństwa. Środowisko i późniejsze relacje mogą się przyczyniać zarówno do rozwoju zdrowego poczucia siebie, jak i wspomagać rozwój nerwic czy dysfunkcyjnych wzorców myślenia. Problem polega na tym, że większość materiału, który mógłby pomóc nam zrozumieć siebie i swoje aktualne wybory, zachowania i trudności, leży w nieświadomości.

Do tego właśnie służyła psychoanaliza. Zazwyczaj trwała ona latami, ponieważ sprowadzenie głęboko stłumionych uczuć do świadomości samo w sobie zajmuje bardzo dużo czasu i wymaga dość częstych, regularnych spotkań. Nie da się tutaj zbyt wiele przyspieszyć.

Od psychoanalizy do terapii psychodynamicznej

Należy jednak pamiętać, że psychoterapia psychodynamiczna i psychoanaliza to określenia dwóch różnych procesów. Choć dzisiejsza terapia psychodynamiczna wyrosła z psychoanalizy, istnieje pomiędzy nimi sporo różnic.

Przede wszystkim psychoterapia psychodynamiczna została ubrana w techniki pozwalające na jej skrócenie, przy jednoczesnym zapewnieniu swojej efektywności. Co najważniejsze jednak: terapia ta ma skutecznie leczyć, po to przecież szukamy pomocy – aby wyzdrowieć. Dzisiejsze podejście psychodynamiczne sięga ponadto  do wszelkiego rodzaju nowinek z zakresu najnowszych osiągnięć psychiatrii i psychoterapii, integrując niektóre z nich jako przydatne w ramach najistotniejszych założeń związanych z dynamiką ludzkiego umysłu.

Świadoma nieświadomość

Przez lata psychoterapia psychodynamiczna znacznie oddaliła się od freudowskiej psychoanalizy, ale zasadniczo nadal ma pomagać ludziom w uświadamianiu sobie nieświadomości – miejsca, gdzie przechowujemy nasze ukryte i niewyrażone wartości, przekonania, a także szkodliwe wzorce myślenia i zachowania wykształcone w naszym dzieciństwie.

Głównym założeniem tego nurtu jest to, że przewlekłe problemy zakorzenione w tej ukrytej części umysłu muszą zostać ujawnione, aby nastąpiło katharsis. Musimy najpierw odkryć te nieświadome wzorce myślowe i dzięki temu zrozumieć, w jaki sposób powstały – tylko w ten sposób będziemy mogli sobie z nimi poradzić. Niestety nie jest to zadanie łatwe.

Dlaczego to boli?

Pewne rzeczy pozostają poza naszą świadomością, bo nie bez powodu je z niej usunęliśmy. Po pierwsze: były dla nas prawdopodobnie zbyt bolesne. Po drugie: działo się to w czasie, gdy nie mieliśmy zasobów, aby sobie z nimi poradzić – byliśmy dziećmi, wyrastaliśmy w niesprzyjającym środowisku, świat nie reagował wsparciem, którego w danym momencie potrzebowaliśmy, albo nauczył nas nazywać wsparciem to, co nam nie służyło. Jeśli doświadczyliśmy złych rzeczy od ważnych dla nas osób (od których opieki zależało nasze przeżycie), nauczyliśmy się ich chronić, by przetrwać.

Teraz – gdy jesteśmy już dorośli – często mamy zasoby, ale brak nam odwagi, by zajrzeć w te mroczne rejony naszego umysłu. A jak to często bywa, ukryte, nieprzepracowane emocje niestety często nadal nami rządzą.

Lustro relacji terapeutycznej

Terapia psychodynamiczna stawia przed nami osobę terapeuty, a trudne emocje, z którymi nie mogliśmy sobie poradzić – często ku naszemu przerażeniu – odtwarzają się w relacji terapeutycznej. Oznacza to, że zaczynamy na terapeutę reagować jak na znaczące osoby z naszego życia.

Krytycznym aspektem psychoterapii psychodynamicznej jest wykorzystanie tego, co dzieje się w relacji terapeutycznej podczas sesji – to takie podstawowe dane do zrozumienia, w jaki sposób działamy w relacjach poza terapią. Osoba terapeuty umożliwia przeżycie korekcyjnego doświadczenia emocjonalnego, które staje się bazą do wprowadzania korzystnych zmian w funkcjonowaniu na co dzień i przez to warunkuje trwałe zmiany w osobowości.

Dynamika relacji

Nasze zachowanie ma moc kształtowania rzeczywistości, nie zawsze zdajemy sobie jednak sprawę z tego, co robimy i jak to działa. W swoich bliskich relacjach nieświadomie wywołujemy efekty, do których się emocjonalnie przyzwyczailiśmy, a które terapeuta na sesji zwykle szybko wyłapuje i komentuje, obserwując jednocześnie występujące u pacjenta przeniesienie i swoje przeciwprzeniesienie. Jako obiektywny obserwator zauważa on swoje emocje i uczucia po to, by proces zapoczątkowany przez pacjenta_tkę poddać wspólnej refleksji.

Choć jedynym logicznym wytłumaczeniem i powodem tego, co dzieje się w naszych relacjach, wydaje nam się czasami działanie tej drugiej osoby, często to nasze reakcje sprawiają, że zachowuje się ona tak, jak się tego (nieświadomie) spodziewamy. Jest to efekt, który doskonale znamy i powtarzamy, choć wcale go przecież nie chcemy. W końcu z tego powodu zgłosiliśmy się na terapię, czyż nie? Rozpadają nam się związki, mamy problemy w pracy, kończą się kolejne przyjaźnie, doświadczamy ataków paniki. Tylko jeszcze nie wiemy dlaczego.

Jesteśmy ekspertami od swojego życia

Jeśli znaleźliśmy się w gabinecie psychoterapeutycznym, jesteśmy we właściwym miejscu, by się tego z czasem dowiedzieć. Od kogo? Tak naprawdę od siebie. Dlatego tak ważne jest, by się przełamać, podjąć trud samoobserwacji i dzielić się z terapeutą informacjami o tym, co się w nas w danej chwili dzieje i jak na niego reagujemy. On nie wejdzie do naszej głowy, by to odkryć i nam objawić  – byłoby to fantastyczne, ale jest niestety nierealne. Niby to wiemy, ale uświadomienie sobie tego – że tak naprawdę na tę właśnie magię czekamy – jest często punktem zwrotnym procesu terapeutycznego.

Opór jako ochrona przed zranieniem

Niekiedy zdarza się tak, że w trakcie bliskiej relacji (a taką z czasem staje się racja terapeutyczna – w końcu ujawniamy w niej swoje osobiste, najbardziej intymne sprawy) nieświadomie spodziewamy się czegoś bolesnego. Może to być opuszczenie, brak zrozumienia, wykorzystanie, wygórowane wymagania, kontrolowanie pod przykrywką opieki, itd. Czasami też po prostu nie wiemy, czego się spodziewać – niepewność to jeden ze stałych elementów naszego funkcjonowania, z którymi musimy się pogodzić. Z tych właśnie powodów niekiedy pojawia się w nas opór. Paradoksalnie jest on naturalny – każdy przecież przeżył kiedyś coś bolesnego, czego wolałby następnym razem uniknąć i dlatego możemy nie chcieć pokazać od razu całej zawartości swojego umysłu obcemu człowiekowi. Dlatego mówimy, że psychoterapia to proces.

Nic nie dzieje się od razu

Nie od razu ujawnimy emocje, których w sobie nie tolerujemy. Zamiast mówić o własnych trudnościach, często zaczynamy opowiadać dowcipy i spóźniać się na sesje, chociaż tak naprawdę nie wiemy dlaczego (albo przeciwnie – doskonale wiemy, bo jesteśmy mistrzami racjonalizacji swoich zachowań ;)). Zadaniem terapeuty jest te objawy zauważyć, skomentować i dopytać o swoje wątpliwości – jest to zawsze próba dotarcia do sedna, do tego, dlaczego jest to dla nas takie trudne i co tak naprawdę jest dla nas trudne – czyli co się kryje za tym, czego unikamy.

Unikanie jako kamuflaż

Terapeuta pomaga rozpoznać i przezwyciężyć ten mechanizm obronny. Kiedy stajemy się go bardziej świadomi i ćwiczymy  komunikowanie swoich emocji, możemy nauczyć się radzić sobie z nimi bezpośrednio i przestać stosować taktykę unikania.

Zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wykorzystujemy nasze mechanizmy obronne –  robimy to automatycznie, ponieważ jest to zakorzenione w naszym zachowaniu. Unikanie emocji jest jednak szkodliwe dla zdrowia psychicznego, dlatego warto nad nim pracować. Na przykład osoby wpadające w różnego rodzaju uzależnienia czy cierpiące na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne mogą chorować właśnie z powodu występowania niezdrowych wzorców unikania lub wypierania.

Mamy jako ludzie tendencję do tłumienia niewygodnych i nieprzyjemnych emocji, takich jak smutek, złość i wstyd, podczas gdy są one częścią życia i jedynym zdrowym rozwiązaniem jest radzenie sobie z nimi, gdy się pojawiają. Terapia psychodynamiczna może pomóc stać się bardziej świadomym tych uczuć, dzięki czemu można nauczyć się z nimi w odpowiedni, bezpieczny sposób konfrontować.

Co można leczyć psychodynamicznie?

Odpowiedź na to pytanie, zgodnie z duchem psychodynamicznym, brzmi: wszystkie, które mogą mieć genezę we wczesnych etapach naszego rozwoju psychicznego.

To stąd wywodzą się m.in. wszelkiego rodzaju zaburzenia lękowe, choć doświadczając ich, możemy je wypierać. W takiej sytuacji funkcję komunikowania emocji często przejmuje nasze ciało – stąd wszelkie objawy psychosomatyczne, które bezskutecznie próbujemy leczyć medycznie. W przypadku fobii nasza psychika usiłuje skanalizować lęk na jakimś obiekcie lub sytuacji po to, by odzyskać kontrolę nad rzeczywistością.

Terapia psychodynamiczna pomoże także w zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych, depresji, zaburzeniach odżywiania, zachowaniach autodestrukcyjnych i wszelkich innych wynikających z zaburzeń osobowości. Problemy seksualne i związane z uzależnieniami – jeśli tylko pacjent jest wystarczająco zmotywowany, by zamiast sięgać po uspokajacz, eksplorować swoje emocje i szukać źródeł problemu – również nadają się do leczenia psychodynamicznie.

Kluczem w tym rodzaju terapii jest to, by przestać uciekać i z pomocą terapeuty stanąć twarzą w twarz ze swoimi wewnętrznymi demonami. Musimy tylko uwierzyć w to, że w jego towarzystwie jesteśmy w stanie przejść przez ten trudny proces mniej pokiereszowani, ponieważ zależy mu na naszym wyleczeniu. Musimy zawrzeć sojusz terapeutyczny.

Czy trzeba aż tak to rozgrzebywać?

Nie trzeba. Jeśli nie jesteśmy gotowi na dotykanie wydarzeń z dzieciństwa, nie musimy tego robić. W terapii psychodynamicznej prowadzącym proces jest pacjent – to on wnosi treści na sesje i on decyduje, nad czym chce pracować, by osiągnąć swoje cele terapeutyczne. Może bez przeszkód zajmować się teraźniejszością i swoim funkcjonowaniem na sesji. Wspomnienia z dzieciństwa pojawią się samoistnie wtedy, gdy będą najbardziej potrzebne – by niejako połączyć kropki i scalić wydarzenia z przeszłości z tym, co dzieje się dziś, gdy jakaś emocjonalna sytuacja odtwarza się w relacji terapeutycznej.

Na terapii dostrzegamy, że pewne sposoby bycia i nawiązywania relacji, których nauczyliśmy się kiedyś, już nam nie służą. Identyfikujemy mechanizmy obronne i z biegiem czasu przestajemy używać tych szkodliwych skryptów i wzorców. Rozpoznając je, możemy mieć wpływ na to, aby je zmienić.

Zawsze mamy wybór

Możemy też oczywiście, szukając pomocy, zdecydować się na jakikolwiek inny nurt, który pomoże nam w rozwiązaniu naszego problemu. 

To, w jaki sposób wchodzimy w interakcje z innymi ludźmi, jak uczymy się obserwować i rozumieć nasze zachowania, pracując jednocześnie nad dynamiką relacji z terapeutą, to kluczowe aspekty terapii psychodynamicznej. Dzięki nim zaczynamy poprawiać relacje w swoim życiu. Możemy stać się lepsi m.in. w wyrażaniu swoich potrzeb, wyznaczaniu granic, wyborze emocjonalnie dostępnych partnerów, czy w ogóle w tworzeniu bliskich relacji, co do tej pory jakoś się nie udawało.

Najważniejsze to wyciągać wnioski

Gdy terapia dobiega końca, a spektrum naszej świadomości jest szersze o istotne dla nas obszary, zauważamy rzeczywistość z innej perspektywy. Przykładowo możemy sobie uświadomić, że niekoniecznie byliśmy przez całe życie porzucani, ale do tej pory my również kończyliśmy związki, zanim się tak naprawdę zaczęły i stały zbyt intymne. Nauczyliśmy się unikać bliskości i traktować relacje jako zagrażające, ponieważ kiedyś zostaliśmy przez kogoś opuszczeni lub skrzywdzeni. Dzięki terapii rozumiemy, że czasami sabotowaliśmy ważne projekty w pracy ze strachu przed porażką – im ważniejsze nam się wydawały, tym bardziej sobie utrudnialiśmy. Przykłady można mnożyć w nieskończoność, a każda historia życia i każda narracja jest inna.

Niby wiemy, że przeszłość przez cały czas w jakimś stopniu nami kieruje, niby nawet może nas dotykać po upływie wielu lat. Znamy teorię, ale dopiero uświadomienie i przepracowanie emocji, których unikamy, ma działanie leczące i korygujące.

Po terapii problemy nie znikną wprawdzie z naszego życia, ale dzięki niej będziemy widzieć, jaki mamy na nie wpływ. Dzięki psychoterapii psychodynamicznej wskakujemy na nowe tory działania i uczymy się poruszać nowymi ścieżkami. Mozolnie przekopujemy swój ogródek tam, gdzie nic nie rośnie, uczymy się go od nowa, żeby – gdy usycha roślina, którą chcemy pielęgnować – wiedzieć, co działa źle na jej korzenie. Dzięki temu będziemy umieć zaradzić temu w przyszłości, ćwiczyliśmy przecież z doświadczonym ogrodnikiem.

Nasz ogród może być kwitnący i zielony, a praca w nim – zamiast powodować myśli o wypisaniu się z Rodzinnych Ogródków Działkowych czy polaniu wszystkiego preparatem roślinobójczym, może –  i powinna – sprawiać przyjemność.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Prześlij
Share on linkedin
Szeruj

Bibliografia

  1. Allen, J. G., Cierpisz, M., Fonagy, P., Bateman, A. (2014). Mentalizowanie w praktyce klinicznej. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  2. „Bez tajemnic” (2011), Player.pl, prod. HBO (polska wersja „In treatment”, 2008)
  3. Caligor E., Kernberg O., Clarkin J., Yeomans F. (2019). Psychoterapia psychodynamiczna patologii osobowości. Kraków: Krakowskie Centrum Psychodynamiczne.
  4. Gabbard, G. O. (2011). Długoterminowa psychoterapia psychodynamiczna. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  5. Gabbard, G. O. (2009). Psychiatria psychodynamiczna w praktyce klinicznej.  Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  6. Mrówczyńska, A. (2019). Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u doktorka. Konin: Wydawnictwo Psychoskok.
  7. Reiland R. (2006). Uratuj mnie. Opowieść o złym życiu i dobrym psychoterapeucie. Poznań: Wydawnictwo Media Rodzina.
  8. Shedler J.. The efficacy of psychodynamic psychotherapy.  American Psychologist. 65 (2), 98-109.
  9. Stahl, S. (2020). Jak nie bać się bliskości? O budowaniu dobrych więzi. Kraków: Wydawnictwo Otwarte

Sprawdź najnowsze artykuły na blogu:

psychoterapia psychodynamiczna
ABC psychoterapii
wellbee

Psychoterapia psychodynamiczna – jak uprawiać życie?

Psychoterapeuta psychodynamiczny jest doświadczonym ogrodnikiem, który może pomóc w zbadaniu grządek życia i zastanowieniu się nad jakością gleby. Czy to w zakładaniu ogrodu, czy w relacjach w życiu ważne jest bowiem poznanie źródeł jakiegoś stanu rzeczy, bo wtedy po prostu łatwiej znaleźć odpowiednie rozwiązanie. W czym może Ci pomóc psychoterapia psychodynamiczna?

Czytaj więcej »

Może Cię również zainteresować: