fbpx

Moja dieta nie działa – dlaczego nie chudniemy pomimo starań?

Schudnij w Nowym Roku. Wyzwanie bikini. Schudnij przed wakacjami. Nowe ciało w dwa tygodnie. Brzmi znajomo? Nic dziwnego – diety w dzisiejszym świecie kuszą na każdym kroku, obiecują lepsze samopoczucie i lepsze życie. Dlaczego więc tak często przychodzi nam szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego nasza dieta nie działa?
dieta nie działa
Anna Trojanowska

Anna Trojanowska

Psychodietetyczka, dietetyczka kliniczna

Umów wizytę online

Żyjemy w społeczeństwie, w którym szczupła w przypadku kobiet i muskularna, wysportowana w przypadku mężczyzn sylwetka umieszczone są na piedestale osiągnięć życiowych. Jest to coś, czego pożądamy i oczekujemy. Atrybuty te utożsamiamy z pewnością siebie, sukcesem i zdrowiem. To właśnie dlatego trudności z dopasowaniem do tej społecznej normy wywołują spadek nastroju i poczucie, że jesteśmy niewystarczający.

Branża dietetyczna nauczyła się wykorzystywać opisany wyżej wzorzec. Każe nam wierzyć w to, że nasze ciało musi mieścić się w tym kanonie piękna. Tylko wtedy możemy czuć się w pełni wartościowi. Im gorzej się ze sobą czujemy i w im gorszej relacji z własnym ciałem pozostajemy, tym wyższe prawdopodobieństwo, że będziemy wydawać kolejne pieniądze na stosowanie kolejnych diet. Chcemy sobie przecież otworzyć drzwi do lepszego życia.

Oszustwo branży dietetycznej

Powodem, dla którego ten wielomiliardowy przemysł stał się tak dochodowy, jest właśnie fakt, że tak naprawdę żadna dieta nie działa. Zastanów się przez chwilę. Kiedy jedna dieta zawodzi, na jej miejsce w kolejce czekają przecież setki innych. Zawsze znajdzie się jakiś program żywieniowy (rzecz jasna lepszy od wszystkich poprzednich), który możesz kupić. Magiczne produkty czy suplementy tylko czekają, aż uchylisz portfela.

Prawdopodobieństwo, że dasz się na to złapać, jest przerażająco wysokie. Szczupłość ponad wszystko – tak właśnie zostaliśmy warunkowani. Często nawet stawiamy wygląd ponad zdrowiem – zarówno to fizyczne, jak i psychiczne. Tkwienie w nieustannym cyklu restrykcji i przeskakiwanie z diety na dietę nie pozostaje jednak bez wpływu na nasze samopoczucie i zasoby naszego organizmu.

Aspekt psychologiczny – dlaczego czujemy się gorzej?

Długotrwałe stosowanie różnego rodzaju diet jest brzemienne w skutkach psychologicznych i emocjonalnych. Widać to bardzo dobrze w przypadku porażki – wydaje nam się wtedy, że jesteśmy beznadziejni i ewidentnie coś musi być z nami nie tak, skoro nie potrafimy nawet trzymać się prostej diety. Warto, abyśmy w takich momentach pamiętali, że nie jest to nasza porażka i nie siebie powinniśmy za nią winić. Trudno przecież sprostać nierealistycznym oczekiwaniom stawianym przed nami przez kulturę i otoczenie.

Aspekt fizjologiczny – to dlaczego ta dieta nie działa?

Jak wykazują badania, utrata masy ciała uzyskana w wyniku diety jest często krótkotrwała i pociąga za sobą inne ukryte skutki. W perspektywie długoterminowej waga w zdecydowanej większości przypadków wraca, czasem wręcz z nawiązką.

Dzieje się tak, ponieważ paradoksalnie na każde ograniczenie podaży kalorycznej nasze ciało odpowiada zwolnieniem metabolizmu. Niezaspokojone potrzeby energetyczne sprawiają, że nasz organizm przygotowuje się na najgorsze i próbuje „oszczędzać” swoje i tak już nadwątlone siły.

Praca bez urlopu

Około dwie trzecie dziennego zapotrzebowania na energię stanowią nasze podstawowe funkcje życiowe – te, które umożliwiają przeżycie. Funkcje te obejmują m.in. utrzymanie pracy serca, czynności filtracyjne nerek, oddychanie, krążenie krwi czy neuroprzekaźnictwo. Każda z tych funkcji to tryliony komórek pracujących przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Spełnianie tych funkcji wymaga wykorzystania energii w każdej sekundzie naszego życia. Nawet wtedy, gdy śpimy.

Dodajmy do tego wszystkiego energię potrzebną do trawienia i absorpcji składników odżywczych pochodzących z żywności i do produkcji hormonów. Pamiętajmy o zasobach koniecznych do funkcjonowania układu odpornościowego – przecież musimy mieć skądś siłę, żeby wyzdrowieć w przypadku choroby. A co z energią, którą wykorzystujemy przy wykonywaniu zwykłych codziennych czynności? To nie taka bułka z masłem, co?

Kiedy więc nie jemy wystarczająco dużo lub trenujemy tak intensywnie, że ciału brakuje dostępu do energii zasilającej wszystkie te funkcje, ciało musi dokonać wyboru. Organizm zaczyna ustalać priorytety: na co przestać wydawać energię, by nie zagroziło to naszemu życiu?

Reakcje ciała na stosowanie diet

Typowe reakcje na restrykcje energetyczne będą zatem obejmować:

  • zmęczenie i brak energii,
  • spadek libido,
  • zanik miesiączki lub występowanie nieregularnych cykli menstruacyjne u osób miesiączkujących,
  • pogorszenie stanu skóry, włosów i paznokci,
  • uczucie zimna.

Wszystko to jest reakcją ciała, które stara się po prostu oszczędzać energię – tak by mogło ją wykorzystać na utrzymanie podstawowych funkcji życiowych.

Diety a metabolizm

Co się dzieje, jeśli dalej ograniczamy przyjmowanie pokarmów lub zmuszamy nasze ciało do zużywania większej ilości energii poprzez intensywne ćwiczenia? Organizm zaczyna korzystać z zapasów energii.

Obejmuje to oczywiście tkankę tłuszczową, gdyż to ona jest naszą podstawową rezerwą energetyczną. Spalanie w takim przypadku obejmuje jednak również mięśnie, które z punktu widzenia metabolizmu są wyjątkowo energożerne.

Jest to rzecz jasna efekt niepożądany, gdyż tkanka mięśniowa ma silny związek z tempem metabolizmu. W skrócie: im jej mniej, tym jest on wolniejszy. A niskie tempo metabolizmu oznacza szybki przyrost masy ciała i problemy z utrzymaniem wagi w perspektywie długoterminowej.

Wyobraź sobie sytuację, w której w efekcie diety chudniesz. Niestety dieta ta, z uwagi na wysoką restrykcyjność, sprawia, że dopada Cię efekt jo-jo. Po wielu trudach wracasz więc do wagi startowej.

W tym momencie jednak Twoje zapotrzebowanie energetyczne wynosi już o kilkaset kalorii mniej niż na początku – mimo tego, że ważysz tyle samo! Dzieje się tak właśnie w wyniku zwolnienia metabolizmu – jest to adaptacja organizmu, który stara się po prostu uchronić Cię od śmierci głodowej. Co ciekawe, efekt ten może się utrzymywać nawet przez kilka lat od zakończenia diety.

Zwolniony metabolizm… i nie tylko

Zwolniony metabolizm to nie jedyna adaptacja organizmu. Zalicza się do nich także:

  • spowolnione tętno,
  • spadek ciśnienia krwi,
  • spowolnione funkcje układu trawiennego, co może przekładać się na uczucie wzdęcia, pełności, dyskomfortu w jamie brzusznej,
  • spowolnienie funkcji układu nerwowego i mózgu, co w praktyce oznacza trudności z koncentracją, rozwiązywaniem problemów i logicznym myśleniem.

Nie wygląda to zbyt dobrze, prawda?

Nawet jeśli te fizyczne konsekwencje niewiele dla Ciebie znaczą, zastanów się, w jaki sposób diety wpływają na Twoją relację z jedzeniem.

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się, że będąc na diecie, początkowo całkiem nieźle Ci szło, ale po jakimś czasie powinęła Ci się noga? Takie sytuacje często kończą się wyczyszczeniem lodówki, szafek i wszelkich innych miejsc, w których na codzień przechowujesz jedzenie. Obwiniasz za to pewnie w takich chwilach siebie, swoje wewnętrzne słabości, brak silnej woli. Można to jednak podsumować innym słowem, które zupełnie nie jest związane z twoimi wewnętrznymi atrybutami. To słowo to deprywacja.

Poznajmy się – deprywacja jako przyczyna niepowodzeń

Deprywacja może mieć charakter fizyczny lub psychiczny. Kiedy systematycznie jesz za mało, Twoje ciało będzie łaknąć energii. To dlatego, że doprowadzasz do ujemnego bilansu energetycznego, co organizmowi się nie podoba i co jest postrzegane jako zagrożenie. Jedzenie to nasze paliwo – potrzebujemy go do przetrwania tak samo jak powietrza. Gdy jedzenia brakuje, nasz organizm będzie nas do niego zmuszał, uruchamiając wyjątkowo silne impulsy i popędy biologiczne.

Więc kiedy pozbawiamy się jedzenia, nakręcamy spiralę głodu i niespełnionych pragnień, a to z kolei może prowadzić do niekontrolowanego jedzenia, napadów objadania się, jedzenia więcej niż potrzebujemy. Jest to związane z poczuciem winy i wyrzutami sumienia, a w efekcie prowadzi do decyzji o kolejnej diecie. Błędne koło trwa.

Zakazany owoc smakuje najlepiej

Deprywacja może się również odnosić do ograniczania niektórych, szczególnych rodzajów żywności. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się postanowienie w stylu: “Nigdy więcej chipsów i słodyczy”? Czy przez jakiś czas radziłeś_aś sobie całkiem nieźle, ale przyszedł taki moment, gdy pragnienie stało się tak intensywne, że w końcu skończyło się zjedzeniem tych produktów w bardzo dużych ilościach?

To właśnie efekt deprywacji. Możesz jeść wystarczająco dużo w ciągu dnia, ale jeśli konsekwentnie odmawiasz sobie jedzenia, na które masz ochotę, nadajesz mu w swojej głowie status zakazanego owocu. A jak wszyscy wiemy, jest to status, niezwykle silny i potężny – najbardziej kusi to, czego mieć nie możemy. Rozwiązaniem jest „pogodzenie się” z jedzeniem, i dawanie sobie bezwarunkowego pozwolenia na jego spożywanie, kiedy tylko chcemy. Choć może wydawać się to nielogiczne, jest jednak częścią zdrowego i zrównoważonego stylu życia.

Zakazany owoc a efekt „ostatniej wieczerzy”

Załóżmy, że umieściłeś_aś na swojej liście zakazanych czekoladę. Od tego momentu, za każdym razem, gdy ją zjesz, w Twojej głowie może pojawić się myśl: „skoro zjadłem_am już jeden kawałek, równie dobrze mogę zjeść całą tabliczkę”. W niektórych przypadkach prowadzi to do zjedzenia całej czekolady, jaką masz w domu. „Od jutra” zaczniesz przecież dietę od nowa, ze świeżym początkiem, więc nie ma się co ograniczać. Wszystko to prawdopodobnie by się nie wydarzyło, gdybyś nie czuł_a, że czekolada jest dla Ciebie czymś zakazanym.

Genetyka a masa ciała

Na deprywację narażamy się również, podejmując walkę i odmawiając naszemu ciału jego naturalnej wagi i kształtu.

Warto zdać sobie sprawę z tego, że tak jak rodzimy się z zakodowanym w genach wzrostem, tak samo określony jest dla naszego ciała przedział wagowy, do którego ciało to będzie dążyć. To element zdeterminowany genetycznie, z którym należy się liczyć. Owszem, na naszą wagę wpływa również wiele czynników środowiskowych, w większości jednak zarządza nią genetyka – a z tą trudno walczyć.

Jeśli regularnie stosujemy diety odchudzające i tracimy na wadze, nasz organizm cały czas będzie dążył do przywrócenia jej do tego ustalonego dla nas zakresu. To stąd płyną sygnały świadczące o głodzie, zwiększenie liczby myśli i obsesji związanych z jedzeniem oraz spowolnienie metabolizmu.

Gdy permanentnie ignorujemy te sygnały, nasze ciało będzie je stale wzmacniać i intensyfikować, a to może prowadzić do niekontrolowanych napadów objadania. Nie jesteśmy w stanie zmienić naszych genów.

Jedzenie na piedestale

Ciągłe stosowanie diet może sprawić, że nadmiernie koncentrujemy się na wadze, wyglądzie i kształcie ciała. Traktujemy je wtedy jako sposób na poczucie szczęścia, sukcesu lub miłości. Gdy wszystko zaczyna się kręcić wokół jedzenia i wagi, na rzeczy rzeczywiście dla nas ważne zaczyna brakować energii i zasobów.

Kiedy chudnięcie staje się naszym życiowym priorytetem, mogą cierpieć na tym nasze relacje, życie rodzinne, pasje czy kariera. Może to spowodować, że będziemy się czuli jeszcze bardziej nieszczęśliwi. Wtedy jeszcze rozpaczliwiej będziemy szukać kolejnej diety, która według nas nam to szczęście zapewni.

Szczupłość szczęścia nie daje

Zadaj sobie więc pytanie: “Jaki jest mój cel?”. Co masz nadzieję „naprawić” dietą i odchudzaniem? Czy istnieje jakiś inny sposób na osiągnięcie tego celu? Czy niższa masa ciała naprawdę podaruje Ci miłość, bezwarunkową akceptację i szczęście, których tak pragniesz?

Dla wielu osób dieta wydaje się prawidłową odpowiedzią, ale tak naprawdę jest ona tylko plastrem przyklejonym na złamaną nogę. Gdy dieta nie działa, a nasze działania są nieskuteczne, możemy doprowadzić do negatywnych skutków zarówno dla naszego zdrowia fizycznego, jak i psychicznego.

Powrót do korzeni

Aby uleczyć nasze relacje z ciałem i jedzeniem, musimy przestać traktować je jak naszego wroga. Musimy zacząć pracować razem z ciałem, a nie przeciwko niemu. Wsłuchajmy się w nie. Zaufajmy mu. Nauczmy się rozpoznawać swoje własne sygnały świadczące o głodzie i sytości, jedzmy zgodnie z nimi.

Zanim zanurzyliśmy się w komunikatach płynących z kultury diet, nasze jedzenie było intuicyjne – jedliśmy po prostu w odpowiedzi na głód. Powrót do tej łączności z ciałem będzie najlepszą odpowiedzią na nasze potrzeby. Nie kontrola, nie restrykcje, nie kolejna dieta. A zadbanie o swoje potrzeby może się okazać najlepszym prezentem, jaki możemy sobie sprawić.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Prześlij
Share on linkedin
Szeruj

Literatura

  1. Bacon, L., Aphramor, L. (2011). Weight Science: Evaluating the Evidence for a Paradigm Shift. Nutrition Journal, 10 (1). (dostęp online: https://doi.org/10.1186/1475-2891-10-9).
  2. Clifford, D. i in. (2015). Impact of Non-Diet Approaches on Attitudes, Behaviors, and Health Outcomes: A Systematic Review. Journal of Nutrition Education and Behavior, 47 (2), s. 143-155.
  3. Penney, T.L., Kirk, S.F.L. (2015). The Health at Every Size Paradigm and Obesity: Missing Empirical Evidence May Help Push the Reframing Obesity Debate Forward. American Journal of Public Health, 105 (5), s. 38-42.
  4. Tylka, Tracy L., i in. (2014). The Weight-Inclusive versus Weight-Normative Approach to Health: Evaluating the Evidence for Prioritizing Well-Being over Weight Loss. Journal of Obesity, 2014, s. 1-18.

Anna Trojanowska

Jestem dietetyczką w specjalizacji dietetyka kliniczna, psychodietetyczką i dyplomowaną trenerką personalną. Prowadzę osoby zdrowe oraz pacjentów z chorobami dietozależnymi i zaburzeniami odżywiania. Specjalizuję się we wsparciu dietetycznym i psychodietetycznym terapii depresji i innych zaburzeń psychicznych. Wierzę, że kluczem do udanej zmiany jest empatia i relacja z pacjentem. Opieram się na aktualnej, rzetelnej wiedzy naukowej i promuję podejście holistyczne – bo zdrowy styl życia to nie tylko idealna dieta, ale także równowaga w życiu, identyfikacja i zaopiekowanie swoich emocji – szczególnie tych trudnych. 

😏 Zajrzyj też tutaj:

🔌 Bądźmy w kontakcie!

🤙💌 kontakt@wellbee.pl