fbpx

Zmiany w życiu - jakie są ich uroki i trudy?

Nie da się ich uniknąć, potrafią zaskakiwać, destabilizować i wprowadzać w dyskomfort. Czy życiowymi zmianami da się aktywnie zarządzać? Czy może lepszą strategią jest poddanie się i zaakceptowanie ich nieuchronności? O tym przeczytasz w dalszej części artykułu.

zmiany w życiu
Kama Wojtkiewicz

Kama Wojtkiewicz

dziennikarka, redaktorka i autorka podcastu „Sznurowadła myśli”.

@sznurowadla.mysli

Jak mawiał Heraklit z Efezu: „Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana”. Nowa praca, wyprowadzka z kraju, rzucanie studiów, rozstawanie się z relacją, narodziny dziecka. To tylko jedne z wielu zmian, których doświadczamy na przestrzeni życia i które niosą za sobą realne koszty emocjonalne.

Jak pokazały badania psychiatrów Holmesa i Rahe’a w 1967 roku, nawet zmiany odbierane przez nas jako pozytywne generują dyskomfort psychiczny (Holmes & Rahe, 1967). Ten może z kolei wzbudzać poczucie destabilizacji  – zmiany w życiu odbierają nam poczucie kontroli, wprowadzając element niepewności.

I choć nie jest możliwe pełne przygotowanie się na nadchodzącą zmianę, możemy spróbować zmniejszyć lub zaakceptować towarzyszący jej dyskomfort.

Pożegnanie, czyli zmiana jako strata

Podejmując decyzję o zmianie, żegnamy się z pewną wersją rzeczywistości, którą znamy. Oswojone miejsca zamieniamy na nowe, jeszcze niepoznane. Zakończenie relacji, która dawała nam poczucie bezpieczeństwa, przynosi niespodziewane poczucie utraty kontroli. Wizja poznania drugiej osoby od nowa skutecznie zniechęca nas do randkowania. Bo zmiana to strata, którą trzeba przeżyć.

Zmiana to strata konkretnej wizji siebie, swojego życia, roli, jaką w nim odgrywamy. I nawet jeżeli decyzja o zmianie napawa nas radością, najpierw jakaś część z nas musi umrzeć, by mogła narodzić się następna. Dlatego też zmiana jest weryfikująca, bo pozwala docierać do tego, co jest dla nas dobre, i eliminować to, co już nam nie służy.

O zmianie często mówi się jako o nowym etapie, czymś ekscytującym. A przecież nieodłącznym elementem porzucenia tego, co znane, jest rozczarowanie – niespełnionymi oczekiwaniami, inną od wyobrażonej rzeczywistością. Decyzja o zmianie wymaga więc otwartości na to, że nowe okoliczności będą różnić się od naszej wizji i wymagać dostosowania oczekiwań do realiów.

Wiemy już, że zmiany w życiu mogą generować dyskomfort, stres i koszty emocjonalne. Ale czy istnieją pewne kompetencje, które pomagają zaakceptować te zmiany i uznać je za nieodłączną część życia?

Nie możesz kontrolować wszystkiego – o tolerancji niepewności

Z pomocą przychodzi tolerancja niepewności, czyli umiejętność radzenia sobie z nieprzewidywalnością zdarzeń. Jak pokazały badania z lipca 2021 roku, u uczestników z niską tolerancją na niepewność zaobserwowano podwyższoną odpowiedź kory przedczołowej na niepewne zagrożenie (Morriss et al., 2021). Co więcej, nietolerancja niepewności okazała się być konkretnym czynnikiem ryzyka wystąpienia zespołu lęku uogólnionego (Ren et al., 2021).

Choć paradoksalnie zamartwianie się ma na celu ochronić nas przed tym, co niepewne, w praktyce często staje się przeszkodą na drodze do uznania własnej sprawczości.

Jeśli mamy zaufanie do siebie, wynikające np. z przeszłych doświadczeń, w których udało nam się poradzić w nowej sytuacji, to zmiana nie wprawi nas w paraliż czy dezadaptacyjny lęk.

Pielęgnując w sobie akceptację wobec niepewności i nieprzewidywalności, unikniemy poczucia całkowitego zagubienia. Będziemy je mogli zastąpić nauką kształtowania swojej sprawczości.

Zaakceptuj to, co przychodzi – o otwartości na zmianę

Każdy z nas różni się także progiem otwartości na zmianę. Niektórych napędza wieczny ruch, nowość i adrenalina, a innych uszczęśliwia rutyna i przewidywalność. Nie chodzi więc ani o wieczne wychodzenie z cieszącej się złym PR-em strefy komfortu, ani o stagnację. Chodzi o rozpoznanie, do jakiego stopnia jesteśmy w stanie aktywnie zarządzać zmianą, a kiedy należy jej się zwyczajnie poddać.

Otwartość na zmianę pozwala zaakceptować jej nieuchronną obecność w życiu człowieka. Panta rhei, buddyjskie nieprzywiązywanie się i sztuka odpuszczania? Wybierzcie, co chcecie. Niezależnie od nazwy czy doktryny, to wszystko pozwala przyjąć zmiany z większym spokojem.

Zmiany w życiu a adaptacja

Jedną z najważniejszych umiejętności współczesnego człowieka jest zdolność do adaptacji. To pewnego rodzaju elastyczność, która pozwala odnaleźć się w nowych okolicznościach.

Wraz z przyspieszającym rozwojem technologicznym, adaptacja stała się wręcz konieczna, aby móc dalej uczestniczyć w życiu społecznym. A im bardziej stawiamy opór, z tym większą trudnością przychodzi nam odnalezienie się w nowej rzeczywistości.

Adaptacja do zmiany to sposób przeorganizowania i uporządkowania zastanej rzeczywistości. Kiedy zmieniamy miejsce zamieszkania, adaptacja pozwala nam nie forsować rozwiązań, które nie znajdują już zastosowania w nowym miejscu. Będziemy wtedy szukać nowych sposobów radzenia sobie.

W trwającej już niemal dwa lata pandemii adaptacja pozwoliła nam nie zrezygnować z pracy czy edukacji z powodu zamknięcia w domach, lecz przenieść dotychczasowe doświadczenia do Internetu. W efekcie wzmocniła w nas przekonanie, że potrafimy poradzić sobie w niesprzyjających warunkach i znaleźć kreatywne rozwiązania, zamiast walczyć z niedającym się ujarzmić wirusem.

Rezyliencja – potęga wytrwałości

Zdolności adaptacyjne ściśle łączą się z odpornością psychiczną, czyli rezyliencją. Dzięki niej potrafimy odbudować swoją wytrwałość po porażce pomimo pojawiania się nieprzychylnych okoliczności.

Rezyliencja wymaga jednak ogromnych pokładów współczucia, uważności, wdzięczności, wiary w siebie i odwagi (Hanson & Hanson, 2018). Tylko będąc życzliwymi dla siebie, możemy dać sobie przyzwolenie na popełnianie błędów, albo zmieniające się plany, relacje i okoliczności.

W obliczu zmiany rezyliencja pomaga uodpornić się na obezwładniający stres, bo pozwala zaadaptować się do nowej sytuacji i zaufać własnej sile sprawczej.

Czas na ewaluację

Zmiana jest nieodłączną częścią życia, wydatkiem energetycznym, stresem, stratą i kosztem emocjonalnym. Wymaga od nas tolerancji na niepewność, otwartości, zdolności adaptacyjnych i rezyliencji. Ale co dalej, kiedy emocje opadną, a zmiana stanie się naszą nową rzeczywistością?

Potrzebujemy ją przeorganizować, nadać jej odpowiedni porządek i przeprowadzić ewaluację. Zaakceptować, że nowa sytuacja wymaga nowych narzędzi. Prześledzić proces podjęcia decyzji o zmianie i powodów, dla których do niej doszło. Krytycznie spojrzeć na to, czy zmiana doprowadziła nas do celu, czy może była ucieczką przed starą rzeczywistością.

Często decydujemy się na wyprowadzkę z kraju czy zakończenie relacji, bo łatwiej jest zacząć od nowa, niż naprawić to, co nie działa. W takich momentach pojawia się pytanie o prawdziwe powody decyzji o zmianie.

Nie każda zmiana będzie dla nas dobra, ekscytująca i rozwojowa. Czasem okaże się być powrotem do punktu wyjścia, gorzką weryfikacją dotychczasowych działań. Dlatego tak ważny jest element autorefleksji, który pozwala spojrzeć na własne mechanizmy zachowania i sprawdzić, w jakim stopniu są one wspierające, a w jakim autosabotujące.

Płynąć na fali zmiany

Do żadnej zmiany nie da się w pełni przygotować. Zawsze w mniejszym lub większym stopniu wyprowadzi nas ona z równowagi, zachwieje poczuciem bezpieczeństwa i kontroli. To, co pozostaje jednak w obrębie naszego wpływu, to reakcja na zmianę, narzędzia, dzięki którym możemy nią zarządzać, i zdolność do autorefleksji. To właśnie ona pozwala nadawać kolejnym zmianom wspierający i wzbogacający życie charakter.

Jeśli wypracujemy w sobie równowagę pomiędzy poddawaniem się zmianie a aktywnym nią zarządzaniem, będziemy mogli zacząć odbierać ją jako coś pomocnego, co pozwala lepiej zrozumieć własne potrzeby czy cele. Odpuścimy wtedy chęć zmiany ludzi czy świata i podejmiemy realne kroki tam, gdzie mamy na to wpływ. A wtedy decyzja o zmianie będzie po prostu kolejną decyzją do podjęcia, która przestanie spędzać nam sen z powiek i zacznie nadawać życiu kierunek. Ze świadomością, że kurs ten można cały czas korygować, poddając się kolejnym zmianom.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Prześlij
Share on linkedin
Szeruj

Bibliografia

  1. Hanson, R., Hanson, F., Rezyliencja – jak ukształtować fundament spokoju, siły i szczęścia, (Gdańsk: Wydawnictwo GWP, 2018).
  2. Holmes, T.H. & Rahe, R.H. (1967). The Social Readjustment Rating Scale. J Psychosom Res, 11(2), 213-218. https://doi.org/10.1016/0022-3999(67)90010-4
  3. Morriss, J., Bell, T., Biagi, N., Johnstone, T., Van Reekum, C. (2021). Intolerance of uncertainty is associated with heightened responding in the prefrontal cortex during cue-signalled uncertainty of threat. Cognitive, Affective & Behavioral Neuroscience, 22(2). http://dx.doi.org/10.3758/s13415-021-00932-7 
  4. Rahe, R.H. & Arthur, R.J. (1978). Life change and illness studies: past history and future directions. J Human Stress, 4(1). https://doi.org/10.1080/0097840x.1978.9934972
  5. Ren, L., Wei, Z., Li, Y., Cui, L.B., Wang, Y., Wu, L., Wei, X., Peng, J., Li, K., Jin, Y., Li, F., Yang, Q., Liu, X. (2021). The relations between different components of intolerance of uncertainty and symptoms of generalized anxiety disorder: a network analysis. BMC Psychiatry, 21(1): 448. https://doi.org/10.1186/s12888-021-03455-0
  6. Robichaud, M. & Dugas, M. J. (2006). A Cognitive-Behavioral Treatment Targeting Intolerance of Uncertainty. In Worry and its Psychological Disorders: Theory, Assessment and Treatment. https://doi.org/10.1002/9780470713143.ch17

 

Kama Wojtkiewicz

Kama Wojtkiewicz

Dziennikarka, redaktorka i autorka podcastu „Sznurowadła myśli”. Jej teksty ukazały się m.in. w magazynach Newsweek Psychologia, KUKBUK, Glamour.pl i Vogue Polska. Z wykształcenia prawniczka i skrzypaczka. Absolwentka prawa na King’s College London i studentka psychologii na Uniwersytecie SWPS w Warszawie.

😏 Zajrzyj też tutaj:

🔌 Bądźmy w kontakcie!

🤙💌 kontakt@wellbee.pl