fbpx

Zdrowie psychiczne

Najczęściej słychać niemy krzyk

twoja kondycja psychiczna

Spędziłem dziś ponad 2 godziny za kierownicą auta. Od rana zajmowaliśmy się w wellbee… samobójstwami, z racji tworzenia treści na Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Trudno o mocniejszy temat. Dla marketingu startupu związanego ze zdrowiem psychicznym niewątpliwie trudny. Dla mnie osobiście ważny, bo skłaniający do tego, by przypomnieć sobie kilka bolesnych spraw, które działy się tuż obok.

Mocno biłem się z myślami, czy w ogóle napisać ten tekst. W końcu to pierwsze słowa, które piszę jako co-founder wellbee. Projektu mającego w założeniach łączyć, aby w konsekwencji pomagać. W wellbee rozumiemy tę pomoc jako łączenie osób odczuwających problemy ze swoją kondycją psychiczną, z psychoterapeutami, którzy będą potrafić z największym prawdopodobieństwem je rozwiązać. Niezwykle istotne zadanie w tym procesie przypada Opiekunowi Terapii. W tym momencie zauważyłem, że wypada przystopować.

Dawno temu i niestety prawda

Wiele lat temu nie wiedziałem, kiedy obchodzony jest Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Znam niestety historie, gdzie samobójstwu nie udało się zapobiec. Postanowiłem o nich dzisiaj napisać, gdyż często można patrzeć na kogoś i wielu rzeczy nie widzieć. Opowiem Wam 2 z nich.

20 lat temu w Polsce funkcjonowało znacznie mniej skate parków niż dziś. Tam, gdzie mieszkałem nie było ich w ogóle. Wielu znajomych z mojego otoczenia próbowało swoich sił w jeździe na rolkach i desce. Większość nie osiągnęła jednak zadowalającego poziomu w przyswajaniu nowych trików. Pozostała więc przy mniej popularnych atrybutach, związanych z kulturą skate.

Jak wszędzie tak i tutaj, ktoś się jednak zdecydowanie wyróżniał. Kiedy zwykłym przechodniom poręcz ułatwiała zejście po schodach, Jaś (imię zmienione) wolał po niej zjechać. „Zjeżdżał” też na każdej z imprez. W końcu przestał przez to jeździć na rolkach. Młodość podobno rządzi się swoimi prawami. Jaś po maturze uspokoił swoją niepohamowaną wcześniej chęć tańca z całym światem. Poszliśmy następnie na studia. Kontakt lekko się urwał.

Wielki świat

Kontakt urwał się całkowicie, gdy dowiedziałem się, że Jaś nie żyje… Podobno chwilę wcześniej sprawiał wrażenie, że jest wręcz „królem życia”. Uśmiechnięty, wysportowany, nie miał problemów na studiach. To, co było pozornie OK, wewnątrz okazało się kompletnie zniszczone. Powiedział o tym jego brat. Problemy ze zdrowiem psychicznym Jasia były ukrywane przez jego całą rodzinę. Do tego stopnia, że je bagatelizowano. Do czasu. Jaś odebrał sobie życie w akademiku. Nie użył do tego przypadkowych przedmiotów.

Czy dzisiaj byłbym w stanie coś z tym zrobić? Nie chciałbym odpowiadać na to pytanie. Ta opowieść to dla mnie dowód, że myśli i prób samobójczych osób z najbliższego otoczenia nie można uznawać za mniej lub bardziej niebezpieczne. W każdym przypadku odpowiedź jest jedna.

Chciałoby się pogadać…

Lubię rozmawiać z ludźmi, z którymi mam okazję konfrontować swoje myśli i poglądy. Być zbijanym z tropu. Tak działo się podczas każdej wręcz dyskusji z Marcinem (imię zmienione), którego uważałem za jedną z najinteligentniejszych osób w gronie bliskich znajomych. Marcin był kreatywny i wrażliwy. Mógł podchodzić w pewien sposób snobistycznie do swojego życia, lecz wydawało się, że w jego słowniku nie pojawiło się jeszcze takie słowo.

Pojawiła się jednak poważna, długotrwała depresja. Powody jej mogły być różne, lecz rezultatem okazało się osamotnienie. Marcin wydawał się rzucać w wir nauki. Nauki, która go przytłaczała, o czym często mówił. Nie będącej też do końca jego wyborem.

Pewnej, gorzkiej niedzieli

Gdy budowano osiedle na którym mieszkałem w dzieciństwie przy drodze posadzono mikroskopijny wręcz las. Z roku na rok coraz bardziej rósł. W 25 lat stał się całkiem okazały. W słoneczny, niedzielny poranek, gdy mieszkańcy najdalszych krańców osiedla wybierali się lata temu na poranną, niedzielną mszę, zobaczyli Marcina. Odszedł. Jedno z drzew okazało się na tyle mocne, że utrzymało w mocy jego straszną decyzję. Do dziś nie potrafię jej zrozumieć. Marcin być może też nie potrafiłby jej wyjaśnić. Cierpiał. Ja zaś wiem, że w ustach osoby mającej problemy ze zdrowiem psychicznym ma znaczenie o wiele, wiele mocniejsze niż można sobie tak naprawdę wyobrazić.

Warto tworzyć wartość

Doświadczenia z autopsji, które opisałem powyżej, nauczyły mnie, że problemów ze zdrowiem psychicznym nie można w żaden sposób bagatelizować. Niezależnie od ich skali. Budowa takiego startupu jak wellbee, który może zdalnie i efektywnie pomagać w rozwiązywaniu problemów ze zdrowiem psychicznym, ma dla mnie nader personalny wymiar. Najbardziej jednak jestem dumny z naszego zespołu, gdzie każdemu szczerze i osobiście zależy, aby psychoterapia online w wellbee = realna pomoc. Jeśli oznaczałoby to choć 1 ostateczną decyzję mniej w tym kraju, to uważam, że warto to robić.

Grzegorz Skuza – co-founder/CMO wellbee

Zostaw komentarz