fbpx

Jak przetrwać grudzień? Znajdź wewnętrzną wolność w świątecznym zgiełku

Zastanawiałeś_aś się kiedyś, jak to jest, że zupełnie nie rozumiesz całego tego świąteczno-noworocznego zamieszania, a Twoi znajomi wręcz przeciwnie? Nic się martw, wszystko z Tobą w porządku! W tym artykule podpowiemy Ci, jak przetrwać grudzień.

Jak przetrwać grudzień
Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

terapeutka TSR, interwentka kryzysowa

Umów wizytę

Zewsząd bombardowani kakofonią grudniowej pozytywności, jedni czują magię i klimat tego czasu. Drudzy doświadczają zaostrzonych objawów alergii na samą myśl o atmosferze rodzinnych spotkań. Są też tacy, których oblewa zimny pot, gdy zbliża się czas poszukiwania idealnych prezentów. Inni gotują się ze zniecierpliwienia lub przegrzania w kilometrowych kolejkach. Wreszcie są też tacy, którzy mierzą się z samotnością i tęsknotą za tymi, dla których w tym roku nie przygotują nakrycia przy świątecznym stole. Każdy zatem będzie miał inny sposób na to, jak przetrwać grudzień.

Koniec roku to czas różnorodności wewnętrznych przeżyć i doświadczeń. Niekiedy stają one w sprzeczności do obowiązujących tradycji czy oczekiwań społecznych. To czas, w którym możemy odczuwać zarówno spokój i radość, jak i napięcie oraz niezgodę. Warto zatem zatrzymać się na chwilę i sprawdzić, jak chcemy ten okres przeżywać. Na ile nosimy w sobie ciężar zewnętrznej presji, a na ile towarzyszy nam lekkość wewnętrznej wolności?

Grudniowa gorączka

Świąteczne piosenki w galeriach handlowych zaczynają nam towarzyszyć już w okolicach 6 grudnia. Jednak od kilku lat możemy zaobserwować, że zjawisko tzw. grudniowej gorączki rozkręca się na dobre już w ostatnim tygodniu listopada. Każdy z nas słyszał przecież o Black Friday, Cyber Monday czy innych wielkich promocjach, obniżkach cen i wyprzedażach. Machina konsumpcjonizmu przy minusowych temperaturach pracuje pełną parą. W końcu grudzień to miesiąc, w którym kupujemy najwięcej. Jeśli interesuje Cię tematyka zakupoholizmu, z pewnością zainteresuje Cię jeden z naszych ostatnich artykułów.

Kwestie przydatności czy trafności tych zakupów, a także adekwatności cen do zasobności portfeli pozostają oczywiście dyskusyjne. Tylko kto by zwracał na to uwagę, kiedy do bloków reklamowych wjeżdżają długo oczekiwane czerwone ciężarówki? W jaki sposób oprzeć się popularnym „paniom ze srebrnego ekranu”, które w bajkowych okolicznościach pięknie przystrojonych domów, zawieszając na choince ostatnią bombkę, prezentują wszystko to, co może być podarunkiem „od serca dla serca”?

Oczekiwania vs rzeczywistość

Otoczenie dostarcza nam bardzo jasnych wytycznych związanych z tym, w jaki sposób należy funkcjonować w tym ostatnim miesiącu roku. Poradnikowe wpisy na blogach i w mediach społecznościowych podpowiadają, jak przystroić i rozświetlić swoje wnętrze, nie tylko to domowe. Gdy już poczujemy to otulające w środku ciepełko, nie pozostaje nic innego, jak przystąpić do kilkudniowego lepienia pierogów, kołysząc przy tym biodrami do zapętlonego „Last Christmas” zespołu Wham!.

Być może jest to czyjaś rzeczywistość – taka, na którą ma się zgodę i w której grudzień jest wyczekiwanym czasem w roku. Dla większości jednak grudniowe realia znacznie odbiegają od instagramowych standardów, zarówno tych obserwowanych, jak i samodzielnie inscenizowanych.

Z czasem te standardy, które nie są nasze, zaczynają nas uwierać niczym sweter z szorstkiego włosia, który wgryza się w szyję. Pytanie, czy sprawienie przyjemności osobie, która obdarowała nas owym swetrem, i założenie go na rodzinne spotkanie, będzie warte naszego tymczasowego dyskomfortu? Kto decyduje o tej wartości i czy aby na pewno my sami?

Prezentownik dla samej_go siebie

Koniec roku jest pełen rozmaitych haseł zapraszających do celebrowania rodzinnych chwil pełnych ciepła i życzliwości. Nie brakuje też takich, które kierują światełko choinkowych lampek bezpośrednio w naszą stronę. Proponują one, aby w tym czasie zadbać o siebie, odpocząć, a nawet sprawić również sobie jakiś prezent. I być może jest to jakiś sposób na to, jak przetrwać grudzień, a przynajmniej jak go sobie choć trochę umilić?

Pośród zatrzęsienia internetowych propozycji prezentowych można znaleźć zarówno te przeznaczone na każdą kieszeń, jak i limitowane edycje towarów luksusowych z tagiem #dlaniej#dlaniego.

Poniżej przedstawiam kilka opcji, które nie są ani limitowane, ani sezonowe. Mają za to status „dostępne w magazynie w dużych ilościach”. A czy luksusowe, to już pozostawiam Twojej ocenie.

Fundamentalny szacunek do własnych granic

Dużo się mówi, szczególnie w okresie przedświątecznego i świątecznego chaosu, o stawianiu granic. Chodzi tu o podejmowanie pewnych czynności w stosunku do innych ludzi, przykładowo odmówienia wykonania jakiejś przysługi czy wyrażenia sprzeciwu wobec czyjegoś zachowania. Zanim jednak przystąpimy do takich działań, w pierwszej kolejności musimy zauważyć własne granice i sprawdzić, czego w danym momencie potrzebujemy, aby je ochronić.

Nie zawsze chodzi od razu o kopanie fosy czy stawianie zasieków. Niekiedy wystarczy niewielki sztachetowy płotek. Za nim przybysz będzie mógł zobaczyć zapraszający dom z ogrodem, a nie fortecę z okratowanymi oknami.

Świadomość własnych granic pomaga nam rozwijać szczerą relację ze sobą oraz z innymi ludźmi. Gdy szanujemy swoje granice, łatwiej nam też zauważyć i obdarzyć należytym szacunkiem granice innych. Mamy wtedy większą łączność z naszą autentycznością, a więc z tym, kim jesteśmy.

Bezcenna możliwość wyboru

Dostrzeganie i podejmowanie choćby najmniejszych świadomych wyborów przywraca nam wewnętrzną wolność, nawet w sytuacji zewnętrznej presji i przymusu. Czasem będzie to wybór, w ramach którego staniemy po swojej stronie. Niektórzy zdecydują się na wyjazd w góry zamiast na powrót do domu na święta. Inni być może wybiorą miejsce przy stole lub świąteczną playlistę, która będzie rozbrzmiewać podczas grudniowych spotkań z rodziną.

Na codzień zdarza nam się zapominać o tym, że niekiedy, wyzbywając się możliwości wyboru, sami z siebie pozbywamy się kawałka swojej wolności. Dokonywanie świadomego wyboru, nawet w pozornie błahych kwestiach, może w pewnych okolicznościach przywrócić nam osobistą sprawczość. Ważne, abyśmy w porę dostrzegli, że owy wybór mamy.

Wiąże się to oczywiście z przyjęciem odpowiedzialności, która może czasem swoje ważyć – szczególnie, gdy nie jesteśmy do niej przyzwyczajeni. Pamiętajmy jednak, że ciężar ten to w pewnym stopniu również świadomość, że możemy kształtować swoje życie na swój własny sposób. A to już brzmi całkiem kusząco, prawda?

Uwalniające zaangażowanie w to, co ważne

W sytuacji wyboru warto również uświadomić sobie, dlaczego podejmujemy taką, a nie inną decyzję. O co ważnego chcemy w ten sposób zadbać? Może powrót do domu na święta i ubranie drapiącego swetra są ceną, którą gotowi jesteśmy zapłacić za spokój przez resztę roku? Może wielogodzinna praca w kuchni i lepienie znienawidzonych przez nas uszek, bez których reszta rodziny nie wyobraża sobie świąt, to sposób na okazanie im naszej miłości? Zauważenie i zaangażowanie w to, co dla nas ważne, może być doświadczeniem uwalniającym zarówno od zewnętrznej, jak i wewnętrznej presji.

Wysiłek warty swej ceny

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że te podarki dla siebie nic nie kosztują. Wewnętrzne zmiany potrzebują czasu, wysiłku i zaangażowania, niekiedy ponosimy też spore koszty emocjonalne.

Bywa, że zmiany są uciążliwe dla otoczenia, które może stawiać opór i rzucać nam kłody pod nogi. Niekoniecznie będzie to czysty sabotaż spowodowany złymi intencjami, a raczej zwykła ludzka trudność przechodzenia przez zmiany. Wynika to w dużej mierze z obaw przed utratą komfortu i pragnienia związanego z utrzymaniem dotychczasowego statusu quo.

Nie zmienia to jednak faktu, że wewnętrzna wolność jest dobrem bezcennym, o które warto się zatroszczyć i które samo w sobie jest odpowiedzią na pytanie, jak przetrwać grudzień. Z całego serca życzę nam wszystkim, abyśmy odnajdywali ją w sobie nie tylko pośród tego końcoworocznego zgiełku.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Prześlij
Share on linkedin
Szeruj

Monika Dąbrowska

Jestem terapeutką TSR i interwentką kryzysową. Korzystam z elementów i technik terapii ACT (terapia akceptacji i zaangażowania) CFT (terapia skoncentrowana na współczuciu), IFS (system wewnętrznej rodziny). Stosuję podejście TSA (Trauma Sensitive Approach), NVC (porozumienie bez przemocy), czerpię z neuronauki oraz włączam do pracy praktyki Mindfulness oparte na dowodach naukowych. Moją pracę poddaję regularnej superwizji. Szczególnym obszarem mojego rozwoju zawodowego jest edukacja w zakresie terapii następstw traumy i regulacji układu nerwowego. Poza pracą terapeutyczną, prowadzę warsztaty i działania psychoedukacyjne

😏 Zajrzyj też tutaj:

🔌 Bądźmy w kontakcie!

🤙💌 kontakt@wellbee.pl