fbpx

Rok 2020 zaskoczył praktycznie wszystkich. Pandemia odcisnęła swoje piętno na rzeczywistości. Bywa, że w nowej sytuacji można po prostu się nie odnaleźć. Można też radzić sobie zaskakująco lepiej niż przedtem. Jak to wygląda z kobiecego punktu widzenia? Opowie Wam o tym blogerka – Aleksandra Bohojło, prowadząca na co dzień bardzo przyjemne miejsce w sieci pod adresem https://esencjablog.pl/.


(GS) Grzegorz Skuza – co-founder wellbee.pl:
Pamiętam, gdy w grudniu 2019 roku planowałem, co ma wydarzyć się w 2020. Nie uwzględniłem w tych planach pandemii. Żaden więc nie doszedł do skutku. Jak Ty, ze swojej perspektywy, oceniasz mijający, 2020 rok?

(AB) Aleksandra Bohojło – twórczyni esencjablog.pl: Tego co przyniesie 2020 chyba nikt nie przewidział. Ten rok zapowiadał się dla mnie wyjątkowo ciekawie, żeby nie powiedzieć, że przełomowo. Miałam mnóstwo fantastycznych i obiecujących planów, pracowałam nad zupełnie innymi niż dotychczasowe projektami, dlatego początek pandemii był dla mnie bardzo trudnym czasem, ponieważ szybko uświadomiłam sobie, że wiele z nich stanie pod znakiem zapytania. To co ważne i teraz z perspektywy tych kilku miesięcy oceniam to jako bardzo dobre podejście, od początku trzymałam się wersji, że moje projekty nie umrą jednak śmiercią naturalną i nie zabije ich żadna pandemia, tylko po prostu zrealizuję je w innym terminie. Tak sobie postanowiłam i takie założenie pomagało mi i nadal pomaga w trwaniu na stanowisku, że jeszcze zrobię to co zamierzałam, ale już w nowych realiach, z nowym doświadczeniem i możliwe, że z innymi ludźmi. Z każdym miesiącem moja determinacja jedynie się nasilała, ale do tego nawiążę jeszcze w dalszej części naszej rozmowy.

Jak oceniam mijający rok? Jako bardzo trudny dla mnie emocjonalnie, pełen wyzwań, których się nie spodziewałam, ale też bardzo potrzebny do tego, żeby odkryć siebie na nowo i utwierdzić się w tym, że droga, którą podążam jest dla mnie tą właściwą.

2020 nazwałam lekcją pokory i cierpliwości, elastyczności i poznawania siebie w zupełnie nowych dla nas okolicznościach. To również rok obnażania ukrytych cech drzemiących w ludziach. Zarówno ich dobrych, jak i słabych stron. Swoisty eksperyment na żywym organizmie.

GS: Ostatnie dwa miesiące były dosyć intensywne, delikatnie rzecz ujmując. Kobiety i mężczyźni, w wielu momentach wydawali się wchodzić ze sobą w dogmatyczny wręcz konflikt. Ciekawi mnie, co wynika z Twoich, osobistych obserwacji – czym różni się na koniec 2020 roku postrzeganie kobiecości przez Polki vs przez Polaków?

AB: Ze swojego punktu widzenia i doświadczenia, ten rok i czas pandemii rozdzieliłabym na 3 etapy. Pierwszy to początek pandemii i kompletna dezorientacja, niezrozumienie całej sytuacji i tego co wszystkich nas spotkało. Jednocześnie mam bardzo pozytywne odczucia wynikające z fali empatii, wzajemnego wsparcia i poczucia wspólnoty pomimo narodowej kwarantanny i rozdzielenia z ludźmi. Dla mnie to był również czas mojego osobistego buntu i złości na tę sytuację. Czułam jakby ktoś zamknął mnie w klatce. Wszystkie moje projekty i praca po prostu stanęły w miejscu. To na tym etapie właśnie nawiązałam najsilniejsze relacje z otoczeniem, ludźmi, którzy pomogli mi ten trudny czas po prostu przetrwać. Godzinami rozmawialiśmy i pisaliśmy do siebie wzajemnie się wspierając.

Etap drugi to początek lata, kiedy mogliśmy już odetchnąć wolnością, choć wciąż obarczoną licznymi obostrzeniami. Dla mnie to był czas, kiedy doceniłam najprostsze rzeczy i byłam naprawdę szczęśliwa. Mogłam częściowo wrócić do swoich aktywności, zrealizowałam kilka kameralnych wyjazdów, zrobiłam coś dla siebie i spotkałam się z ludźmi, za którymi bardzo tęskniłam i których bardzo potrzebowałam.

Etap trzeci to jesień. Z jednej strony przepełniony niepewnością, niepokojem o przyszłość, zmęczeniem tematem, z drugiej bagażem wcześniejszych doświadczeń związanych z pandemią. To jednak czas, który paradoksalnie dał mi najwięcej siły. Wcześniejsze miesiące oczekiwania i często skrajnych emocji, które się przeze mnie przelewały, sprawiły, że do pandemii i ograniczeń z nią związanych zaczęłam podchodzić już z dużo większym spokojem i zrozumieniem, jednocześnie jak mantrę powtarzając: Róbmy swoje. I na tym etapie również otrzymuję duże wsparcie, tak więc w moim przypadku o konflikcie damsko-męskim w ogóle nie ma mowy.

Przez cały ten okres nie odczuwałam zachwiania swojej kobiecości, natomiast słabsze chwile, momenty buntu, złości, rozczarowania, potraktowałam jak coś naturalnego co miało prawo mieć miejsce w tak ekstremalnych warunkach jak pandemia, dezinformacja i dezorientacja, długotrwały stres, strach o bliskich i niepewność jutra.

GS: Jak zatem chciałabyś, aby kobiecość w 2021 była postrzegana w naszym kraju?

AB: Nie ukrywam, że pierwsze tygodnie pandemii bardzo mnie osłabiły, choć uchodzę za silną osobę. Po prostu dałam się zaskoczyć temu co pociągnęła za sobą pandemia i były momenty, że ulegałam presji płynącej z zewnątrz. Przyglądałam się jednak sobie, wsłuchiwałam w swój organizm, analizowałam to co ze mną się wówczas działo i dziś cieszę się, że nie ukrywałam swoich emocji, otworzyłam się i zdecydowałam mówić o nich głośno, np. pisząc na blogu. Była to forma terapii, która pomogła nie tylko mnie, ale też innym kobietom. Z porażek wychodzimy silniejsze, dlatego chciałabym, żeby kobiety akceptowały swoje słabości, choć nie poprzestawały na pracy nad sobą, nie rezygnowały z siebie, swoich ambicji i marzeń, ale inspirowały innych do ciągłego rozwoju. Życzyłabym sobie, żeby kobiety doceniły swoją siłę, umiejętności i miały większą wiarę w swoje możliwości. W swoim życiu łączymy wiele różnych ról i uważam, że naprawdę dobrze nam to wychodzi. Chciałabym, żeby kobiety odczuwały nieustanny głód życia i czerpały z niego jak najwięcej radości pomimo przeszkód, które pojawiają się na ich drodze.

Pandemia z jednej strony podcięła nam skrzydła, z drugiej sprawiła, że osobiście mam przekonanie, że mogę o wiele więcej.

Przez pandemię stałam się jeszcze bardziej zdeterminowana, żeby osiągnąć swoje cele i spełniać marzenia, nie straszne mi przeciwności losu. Jestem też bardziej kreatywna i odważna w działaniu. Częściej powtarzam sobie, że jak nie teraz to kiedy?

ALEKSANDRA BOHOJŁO (ESENCJABLOG.PL) O PANDEMII

Uważam, że mam więcej do zyskania niż stracenia, a jeśli coś mi się nie powiedzie, bo pojawią się jakieś przeszkody, to i tak nauczę się czegoś nowego i wykorzystam to doświadczenie w przyszłości. Marzy mi się, żeby kobiety odważniej sięgały po to na czym im najbardziej zależy, robiły więcej dla siebie, czuły się spełnione i nie zrażały się pojawiającymi się trudnościami. Te zawsze były i będą. Sztuką jest przezwyciężać je i iść do przodu z podniesioną głową pokonując również te wewnętrzne bariery.

GS: Jaka jest Twoim zdaniem najbardziej adekwatna definicja, która określa męskość na koniec 2020 roku?

AB: Nie skuszę się na próbę zdefiniowania męskości, natomiast chętnie podzielę się tym co osobiście odczuwam w stosunku do mężczyzn. Przez cały 2020 rok dostawałam od nich ogrom wsparcia, nasze kontakty zdecydowanie się zacieśniły, zyskałam nowe przyjaźnie i wiem, że mogę na nich polegać. To są bardzo silne więzi, które wytworzyliśmy w czasach wielkiego kryzysu, nie tylko zawodowego, ale też czysto egzystencjonalnego. W tym kontekście męskość również została poddana próbie.

Może miałam po prostu szczęście, a może przyciągam do siebie właściwych ludzi? Z tego powodu odczuwam ogromną wdzięczność i cieszy mnie to, że w naszych damsko-męskich relacjach zagościła normalność, życzliwość i wzajemne zrozumienie pomimo różnicy płci. Czuję, że męski świat jest mi znacznie bliższy niż wcześniej, że otworzył się na moją kobiecą wrażliwość, emocjonalność i kruchość. Nie muszę już udawać silnej, kiedy mam ochotę być słabą. To takie ludzkie i fajne 🙂

tamara lempicka

GS: Czym Twoim zdaniem różni się psychika kobiety od jej męskiego odpowiednika?

AB: Czasami wydajemy się przeciwległymi biegunami. My słabe, Wy silni. My emocjonalne i wylewne, Wy panujący nad emocjami i powściągliwi. Ale czy to nie jest poza? Rok 2020 odsłonił przede mną nowe oblicze męskiego świata – jego czulszą i wrażliwszą stronę. Bardzo to doceniam. Były takie sytuacje, kiedy miałam gorsze dni i wtedy “podnosili” mnie mężczyźni. A potem role się odwracały. Trafiałam na słabsze dni kolegów i mówiłam: “Hej, wiesz, że to minie, a wtedy “uderzysz” ze zdwojoną siłą?” Co nie zmienia faktu, że w mężczyznach zawsze miałam oparcie. Największe w mężu, którego w roku pandemii poznałam jakby na nowo. O tyle jest to dla mnie zaskakujące, że znamy się od 26 lat i wydawałoby się, że niewiele rzeczy może mnie jeszcze zaskoczyć. A jednak. Kwarantanna dla wielu związków była dużym wyzwaniem, dla nas okazała się naprawdę dobrym czasem.

Nigdy wcześniej nie spędziliśmy ze sobą 6 tygodni 24/24 i mogło być różnie. Szczególnie, że jesteśmy totalnymi przeciwieństwami. Mój mąż jest domatorem, oazą spokoju, ma ogromny dystans do wszystkiego co go otacza. Ja jestem żywiołowa, emocjonalna, nie potrafię usiedzieć na miejscu i bardzo ciężko jest mnie usidlić w sytuacji, kiedy czuję, że ktoś ogranicza moją wolność. Wiem, że bywałam nieznośna, zbuntowana, jak dziecko obrażałam się na świat i pandemię, z bezsilności tupałam nogami. Mój mąż dobrze sobie jednak z tym poradził i myślę, że zawdzięczam to jego cierpliwości i emocjonalnej dojrzałości. No ale nie ukrywam, że dużą rolę odegrali tutaj też moi przyjaciele, którym się zwierzałam, którym szlochałam do słuchawki i u których również znalazłam potwierdzenie tego o czym mówił mąż – będzie dobrze, zrealizujesz swoje plany i zrobisz to jeszcze lepiej niż przed pandemią.

Reasumując, moja psychika bywała w ostatnich miesiącach krucha i wystawiona na wiele prób, ale świat męski również okazał się bardzo wrażliwym, empatycznym i wyrozumiałym.

GS: Czy Twoim zdaniem zjawiskiem, które można określić mianem “wojny płci” ulegnie wygaszeniu, czy ulegnie dalszej eskalacji?

AB: Muszę przyznać, że obcy jest mi termin wojna płci. Nigdy nie “walczyłam” z mężczyznami, zawsze z nimi współpracowałam i miałam z nimi dobre relacje, choć bywało też “gorąco”. Mam silną osobowość, dużo energii, która dla spokojniejszych osobników może być przytłaczająca, jestem uparta i lubię postawić na swoim. Staram się jednak pamiętać o tym, że czasem warto zejść sobie z drogi, odpuścić, żeby nie eskalować napięć, jak to się mówi – stanąć ponad problemem, czasem nawet schować honor do kieszeni i przeczekać burzę. 

Jest czas wzajemnego odkrywania się w nowych okolicznościach, docierania się, akceptacji i czas wspólnego działania. Jeśli to wszystko opiera się na wzajemnym szacunku, otwartość czy kompromis są dużo lepsze niż walka, a podstawą wszystkiego powinna być ZAWSZE rozmowa.

Z mężem miewaliśmy w życiu różne okresy, ale okazało się, że w tak trudnym i pełnym wyzwań czasie jak przedłużająca się pandemia i jej wpływ na nasze prywatne i zawodowe życie, jesteśmy w stanie przezwyciężyć każdy kryzys. Oby tak było dalej.


czytaj męskie podsumowanie 2020 roku ze strony Grzegorza na esencjablog.pl: https://esencjablog.pl/2020/12/15/2020-czyli-rok-w-pandemii-meskim-okiem/


GS: Jak polscy mężczyźni mogą Twoim zdaniem poprawić stan ich relacji z kobietami?

AB: Z mojej perspektywy najważniejsza jest otwartość, szczerość, wsparcie i bliskość. Czasem odpuszczenie i pozwolenie na przeżywanie trudnych chwil po swojemu, a więc wzajemne zrozumienie. Najłatwiej jest mi tu przytoczyć znowu przykład mojego męża. Wcześniej bywaliśmy zabiegani, nie zawsze znajdywaliśmy dla siebie czas, nie zawsze mieliśmy do siebie cierpliwość, przez to nie zawsze właściwie odczytywaliśmy lub wręcz rozumieliśmy swoje potrzeby, które przecież wraz z wiekiem, życiowym doświadczeniem i stażem małżeńskim się zmieniają. Nie tylko marcowo-kwietniowa kwarantanna, ale też wszystko to co wydarzyło się przez kolejne miesiące, odsłoniły obraz naszej prawdziwej relacji. Wydaje nam się, że chwilowe nieporozumienia są tym co osłabia nasz związek, tymczasem świadome budowanie więzi poprzez pokonywanie trudności i wspólne rozwiązywanie problemów jest tym co go naprawdę umacnia.

Ten rok wielu z nas pokazał, że życie bywa ulotne, nie warto więc szarpać się o głupoty, rzeczy, które z perspektywy czasu wydają się kompletnie nieistotne. To dotyczy obu stron. Bądźmy dla siebie bardziej wyrozumiali, wczuwajmy się w swoje potrzeby, rozmawiajmy o nich, nie zakładajmy, że wszystko już o sobie wiemy, inspirujmy się, motywujmy i wspierajmy. Dzielmy się sobą i bądźmy ze sobą, a nie obok siebie.

GS: Co robić na co dzień, aby odnaleźć samą, bądź samego siebie, w pandemicznej rzeczywistości i mówiąc kolokwialnie “nie zwariować”?

AB: W kwestii poprawy swojego dobrostanu psychofizycznego robię naprawdę dużo i to od lat, a nie tylko w tzw. pandemicznym roku. To co jest dla mnie bardzo ważne to zachowanie równowagi w życiu, co oczywiście nie jest proste, ale tak jak wspomniałam na początku, ten rok jest również dla mnie lekcją pokory i dużym sprawdzianem.

Przede wszystkim staram się wypełniać umysł wartościową treścią. Odrzucam wszystko to co zabiera mi dobrą energię i świadomie wybieram to co ją generuje.

Nauczyłam się odpuszczać, częściowo udało mi się zwalczyć swój perfekcjonizm, wypracowałam w sobie wewnętrzny spokój. Kiedy czuję, że muszę zwolnić tempo albo wręcz wylogować się do życia, bo zaczyna przytłaczać mnie to co dzieje się na zewnątrz, robię to już bez wyrzutów sumienia minimalizując ilość swoich zajęć i delegując obowiązki.

ALEKSANDRA BOHOJŁO (ESENCJABLOG.PL)

Robię to nie tylko dla siebie i swojego zdrowia, ale też dla bliskich. W ostatnich miesiącach odpinanie się od systemu (cudowne określenie mojego przyjaciela) zdarzyło mi się kilka razy, bo zrozumiałam, że czasem wystarczy kilka “chwil”, żeby ustawić się do pionu i wrócić do życia w pełnym wymiarze i dobrej formie, co oczywiście znacząco wpływa zarówno na moje samopoczucie, produktywność, pracę, jak i relacje z otoczeniem.

Z rzeczy, które sprawdzają się w moim przypadku to selekcja informacji – nie oglądam telewizji, nie czytam portali, unikam “sensacji” związanych z COVID-19 i nakręcania się tematem. Pomaga mi też całkowite skupienie się na pracy i aktywnościach, które lubię, pisanie, czytanie książek, uprawianie sportu, praktykowanie jogi, spotkania towarzyskie 1:1 (nawet jeśli rzadko to fajnie ładujące akumulatory) i wyciszenie poprzez rozmowy z bliskimi mi osobami. Korzystam z tego, że mieszkam poza dużym miastem, w bliskości lasów i miejsc, w których potrafię się błyskawicznie zregenerować. Mam psa, więc bezkarnie mogę wychodzić z nim na spacer o każdej porze dnia, a nawet nocy. Dbam też o jakość snu, słucham wyciszającej muzyki i stosuję kilka technik relaksacyjnych (praktyka świadomego oddechu, mata do akupresury, domowe spa – lubimy z córkami robić kosmetyki domowej roboty).

Pomimo tego, że jestem żoną, mamą i mam liczne obowiązki, mam też swój własny świat i przestrzeń, której bardzo pilnuję. Czasami potrzebuję pobyć sama, wyjechać i zmienić otoczenie.

To co bardzo poprawia moje samopoczucie to również planowanie przyszłych działań, choć bez nadawania im jeszcze konkretnych terminów ze względu na wiele niewiadomych. To, że wymyślam coś nowego z pespektywą realizacji tych rzeczy, pozytywnie mnie nastraja i daje mi mnóstwo siły do codziennego funkcjonowania.


umów rozmowę o psychoterapii online w wellbee

GS: Jak w tym roku spędzasz Święta Bożego Narodzenia?

AB: Spokojnie i jak co roku z pominięciem przedświątecznej gorączki, której nie znoszę. Święta bez spiny to święta, które spędzam z przyjemnością i podczas których najważniejsza jest dla mnie dobra, wesoła, ciepła i rodzinna atmosfera.

Święta organizujemy w swoim domu dopiero po raz drugi. Wcześniej zawsze wyjeżdżaliśmy do rodziny, ale ten rok, wymusza spędzenie tego czasu we własnym, najbliższym gronie, więc zostajemy w domu, choć spodziewamy się też bardzo miłych gości.

Poza tym jak zwykle wszystko będziemy robić razem. Podzielimy się obowiązkami, będziemy wspólnie gotować, słuchać świątecznej muzyki, dużo rozmawiać ze sobą, przytulać się, wygłupiać i snuć plany na kolejne miesiące. Ja na pewno nadrobię czytelnicze zaległości, będę ćwiczyć jogę, medytować (wciąż tego się uczę ) i oddam się swojej nowej pasji, którą jest aerial joga. Pst, wiem, że pod choinkę dostanę profesjonalną chustę do aerial jogi, więc nareszcie będę mogła zacząć ćwiczyć ją również w domu.

GS: Co znajdziemy na Twojej aktualnej liście postanowień noworocznych?

AB: Nie robię postanowień noworocznych, które zwykle powstają w grudniu czy styczniu w przypływie euforii z powodu nadchodzącego nowego roku i które nie zawsze idą w parze z tym co on realnie przynosi. Po prostu nie wierzę w realizację czegoś co wymyślamy pod wpływem emocji, zapominając o tym, że życie dość szybko studzi nasz zapał pozostawiając jedynie niesmak z powodu niedotrzymanego sobie słowa. Wyjaśniam to w tym artykule na blogu.

Natomiast uwielbiam planowanie i swoje plany tworzę przez cały rok na bieżąco, więc mam je spisane już od dawna. Dla mnie najważniejsze jest to, żebym to co sobie postanowię rzeczywiście zrealizowała w oparciu o bieżące potrzeby i możliwości, a także zewnętrzne okoliczności. Jestem zadaniowcem, więc satysfakcję mam wtedy, kiedy moje działania są ukończone i dają konkretny efekt. Rok 2020 “trochę” zadrwił z nas i z naszych planów, ale zamiast załamywać ręce, wykorzystałam ten czas na przygotowanie się do 2021. Jestem już inną osobą i mam głębokie przekonanie, że choć będzie to kolejny trudny rok, to jednak dużo lepszy od obecnego, a my bogatsi przecież o nowe doświadczenia.

Bardzo cieszę się na 2021 i mam nadzieję, że poza nowymi rzeczami, będę mogła zrealizować te, które musiały przez ostatnie pandemiczne miesiące poczekać. Zdradzę tylko, że poza licznymi prywatnymi planami, będzie to kilka projektów, których celem będzie m.in. wsparcie kobiet, a także podróże.

Na koniec dodam jeszcze, że co roku tworzę też swoją listę marzeń, którą publikuję zwykle wczesną jesienią (klik). Znajdują się na niej rzeczy, które napędzają mnie do rozwoju i sprawiają, że chcę sięgać po więcej. Po tym roku, wiem, że chcę sięgać po więcej. Przecież nie mam nic do stracenia 😉

Ostatnie artykuły, które polecam na swoim blogu www.esencjablog.pl:

“Emocjonalny lifting, czyli jak budować swoją siłę i spokój w trudnych czasach” (KLIK)

“Osobowość INFJ i WWO, czyli wysoko wrażliwa osoba. Sprawdź czy nie jesteś jedną z nich” (KLIK)

“Zakochałam się. Moje zwycięstwo nad COVID-19” (KLIK)

Aleksandra Bohojło (esencjablog.pl)

Aleksandra Bohojło (https://esencjablog.pl)

Pasjonatka świadomego i zdrowego stylu życia. Pełna energii i pomysłów obserwatorka życia. Fanka spontanicznych podróży i inspirujących rozmów z ciekawymi ludźmi. Lubi i potrafi spełniać swoje marzenia, podejmować wyzwania, odkrywać w sobie nowe zainteresowania. We wszystko co robi wciąga innych.

Na co dzień chętnie inspiruje i dzieli się z nimi swoją energią. Zachłystuje się drobiazgami, celebruje codzienność, ćwiczy uważność. Żyje aktywnie, ale wie kiedy zwolnić. Stawia na rozwój osobisty i wartościowe relacje z ludźmi. Mama trójki dzieci. Dba o rodzinę, pielęgnuje swoje pasje. Kocha życie, ludzi i naturę. Na blogu Esencja zdradza swój przepis na świadome życie. Współtwórczyni i organizatorka Warsztatów Dla Świadomych Kobiet.

czytaj męskie podsumowanie 2020 roku ze strony Grzegorza na esencjablog.pl: https://esencjablog.pl/2020/12/15/2020-czyli-rok-w-pandemii-meskim-okiem/


sprawdź najnowsze wpisy na naszym blogu o psychoterapii

Wpisz komentarz