fbpx

“…ale po co?”, czyli prawdziwy mężczyzna w terapii

Świat psychoterapii zdominowany jest przez kobiety. Nie tylko ze względu na niski odsetek mężczyzn, którzy ten zawód wykonują, ale również ze względu na dominujący udział kobiet w gronie osób trafiających do psychoterapeuty.  Dla przykładu, wśród osób korzystających z usług psychoterapeutów Wellbee jedynie 20% to mężczyźni, natomiast odsetek mężczyzn-terapeutów waha się w przedziale 18-20%.
prawdziwy mężczyzna w terapii
Kamil Torczewski

Kamil Torczewski

Psychoterapeuta humanistyczno-egzystencjalny w Wellbee.

Umów wizytę online

Czy oznacza to, że kobiety gorzej radzą sobie z życiem i częściej niż mężczyźni potrzebują psychoterapii? Czy to oznacza, że my – mężczyźni – nie potrzebujemy tego typu wsparcia bo „wspaniale radzimy sobie SAMI”? Wyobrażam sobie, że podobać się może – nam, mężczyznom – taki sposób przedstawienia sprawy. Niestety, statystyki są nieubłagane i pokazują zgoła odmienny obraz sytuacji.

Prawdziwy mężczyzna i jego problemy

Dla przykładu – w minionym roku w Polsce doszło do 5165 zamachów samobójczych (zakończonych zgonem) z czego 4386 dotyczyło mężczyzn. To 84,9 %! (źródło: https://statystyka.policja.pl).  Patrząc na bardziej szczegółowe dane można dowiedzieć się np., że mężczyźni podejmują próby samobójcze w rezultacie zawodu miłosnego ok. pięć razy częściej niż kobiety

Również odsetek prób samobójczych po rozwodzie wśród mężczyzn jest zdecydowanie wyższy niż wśród kobiet (choć to kobiety w większości przypadków doświadczają pogorszenia się ich warunków bytowych). Samobójstwa to oczywiście przykład skrajny. Niestety, szereg innych danych również wskazuje, że mężczyźni są dzisiaj w dużym kłopocie…

Oto kilka przykładów, które przytacza Steve Biddulph w swojej książce “Męskość, nowe spojrzenie”: mężczyźni odpowiadają za ponad 90% przestępstw, stanowią 80% bezdomnych, stanowią ok. 90% osób osadzonych w więzieniach i do tego jak powszechnie wiadomo – żyją krócej. Obraz ten nie napawa optymizmem i aż ciśnie się na usta zdanie: „Panowie – najwyższy czas zakasać rękawy i brać się siebie zanim będzie za późno!” No tak, ale skoro to takie oczywiste, to czemu tak się nie dzieje?

Ja sam, ja sam!

Wiele lat temu, jeden z moich znajomych będąc w środku poważnego, życiowego kryzysu, powiedział do mnie tak: „Wiesz Kamil, ja się lubię ze swoimi smokami naparzać sam”. Była to odpowiedź na moją dyskretną sugestię sięgnięcia po wsparcie w postaci psychoterapii, aby lepiej poradzić sobie z wyjątkowo trudną sytuacją. Kiedy po latach zapytałem go o to przyznał, że dziś, z perspektywy czasu i zdobytych doświadczeń, ma wątpliwości czy to była najlepsza decyzja. Jednak wówczas to silne przekonanie: „ja sam to wszystko muszę ogarnąć i ja mam rację” wzięło górę. 

I tu pojawia się pytanie: czy współczesny stereotyp męskości sprawia, że udanie się do psychoterapeuty to dla wielu panów synonim życiowej porażki? Dowód tego, że „sobie nie radzę”?

Jak tutaj zachować twarz, jeśli całe życie uczyło się, że trzeba być silnym, władczym, sprawczym i wszystkiemu potrafić stawić czoła? Czy pójście do terapeuty jest dziś zwyczajnie „niemęskie”?

I tak to Ty jesteś bohaterem

Jeśli przyznanie do problemu i udanie się po pomoc wydaje Ci się niemęskie, to spieszę z informacją, że i tak to Ty – nikt inny – będzie Twój problem rozwiązywał. I tak to Ty będziesz musiał zejść do podziemia, zmierzyć się ze swoimi smokami, stoczyć niejedną bitwę, paść i powstać, aby w końcu wrócić do świata z eliksirem i zacząć żyć inaczej. I to na Ciebie spłynie cała za to gloria i chwała. Nikt, bohaterze, nie zrobi tego za Ciebie. Pan terapeuta/pani terapeutka też nie – choćby wszystkie możliwe szkoły ukończyli i mieli sto lat doświadczenia. 

Decyzja o podjęciu współpracy z psychoterapeutą przypominać może sytuację, w której decydujesz się na górskiego przewodnika. Będzie Cię on_a prowadził_a, pomagał_a przemierzać nieznane szlaki i zadba o Twoje bezpieczeństwo, ale niekoniecznie o komfort. Bo na plecach Cię nieść nie będzie. Więc spokojnie – Twoja męskość tutaj nie ucierpi. Wręcz przeciwnie. Jest szansa, że się nieźle natrudzisz…

Psychoterapia to nie tylko płakanie w chusteczki

Niestety, wciąż u wielu osób słowo „psychoterapia” nasuwa dość jednoznaczne skojarzenia. Są one połączeniem obrazu kozetki, traum z dzieciństwa, płaczu i śmiertelnie poważnej atmosfery… Duży, silny, wytatuowany facet o wyglądzie wesołego drwala jakoś do tej układanki nie pasuje. No bo co on tam będzie robił – płakał? 

Ziarnko prawdy w takim postrzeganiu psychoterapii oczywiście jest, bo rzeczywiście – w terapii czasem bywa mrocznie – a i kozetkę w niejednym gabinecie można jeszcze zobaczyć. Jednak to tylko mały wycinek tego, czego doświadczyć może człowiek w relacji terapeutycznej. A jest tam miejsce nie tylko na płacz i złość, ale też na śmiech, żart, prowokację i konfrontację! Tak!

Do dyspozycji jest spektrum przeżyć i emocji, które niektórym osobom trudno sobie nawet wyobrazić. Niestety, do tego trzeba otwartości i – uwaga – odwagi. Odwagi do zdjęcia zbroi, odłożenia broni i sprawdzenia, co się wówczas z nami stanie. Trzeba odwagi do porzucenia swojej strefy komfortu i zapuszczenia się w regiony niedostępne i trudne. 

I na pierwszy rzut oka, wydaje się to dla mężczyzny bardzo atrakcyjna sprawą! No bo przecież męski świat pełen jest dziś sloganów mówiących o tym, że „nic ciekawego nie dzieje się w strefie komfortu”. I ciągle namawia się nas, mężczyzn – ba, sami sobie to powtarzamy – że trzeba z tej strefy komfortu ciągle gdzieś wychodzić. Internet jest pełen porad w stylu „codziennie zrób coś, czego się boisz!”. 

Więc zastanawiające jest, że nie boimy się uprawiać sportów walki, nie boimy się pić na umór czy gnać ścigaczem na złamanie karku, ale boimy się iść do terapeuty… Czyżby to było tak, że my – mężczyźni, mamy tej odwagi jednak zdecydowanie mniej niż kobiety?

Uciekaj, lecz nie uciekniesz

Każdy dorosły mężczyzna zna co najmniej 100 sposobów na ucieczkę od dręczących go problemów. Najpowszechniej znane i stosowane to np. alkohol, marihuana, seks, gry video, hazard, telewizja, a nawet bieganie…

Oczywiście, te różne strategie spełniają swoje zadanie i pozwalają nam funkcjonować – czasem nawet bardzo sprawnie i przez długie lata! Niestety, pozostają one wciąż ucieczką od problemu, a nie sposobem jego rozwiązania. Kłopot polega na tym, że problem od którego uciekamy z czasem zazwyczaj rośnie w siłę, siedzi nam na ogonie, nie odpuszcza i prędzej czy później nas dopada.

Zatrzymanie tego biegu, zwrot o 180 stopni i zmierzenie się trudnym tematem przywodzi mi na myśl odważnego wojownika. Niestety, wielu z nas biegnie na złamanie karku, uciekając wciąż przed czymś, a równocześnie krzycząc  – „Klękajcie narody – oto nadchodzę!”. Może nieco przesadzam, ale wolę taki przerysowany obraz sytuacji niż udawanie, że wszystko jest z nami w porządku. 

Słowem podsumowania

Myślę, że warto podejmować próby odczarowania mężczyznom psychoterapii. Tym bardziej, że zatrważająca liczba mężczyzn nie ma dziś bliskich przyjaciół, którzy mogliby stać się zaufanymi powiernikami. Są kumple, koledzy, wirtualni znajomi… Ale do trudnej i szczerej rozmowy często partnerów brak. Nie chciałbym stwarzać wrażenia, że psychoterapia jest jedynym rozwiązaniem dla każdego borykającego się z trudnościami faceta. Ludzkość wypracowała też inne skuteczne sposoby na ruszenie z miejsca czy wychodzenia z kryzysu. 

Życzyłbym sobie natomiast, aby po przeczytaniu tego tekstu choćby u kilku panów psychoterapia znalazła się na liście różnych, branych pod uwagę rozwiązań. A czy zdecydują się po nie sięgnąć – tego już nie wiem, choć oczywiście liczę, że tak. Po prostu mam mocne przekonanie, że to droga niezwykle cenna i pomocna. Choć oczywiście, akurat w Twoim przypadku mogę się mylić… Bo może akurat Ty, naprawdę lepiej poradzisz sobie sam? 

 

Dla pogłębienia tematu męskości i wyzwań, przed którymi dziś mężczyźni stoją, szczerze polecam lekturę tych kilku książek:

  • Renata Arendt-Dziurdzikowska, Wojciech Eichelberger: „Mężczyzna też człowiek”
  • Zbigniew Lew-Starowicz, Krystyna Romanowska: „O mężczyźnie”
  • Nikita Coulombe, Philip Zimbardo: „Gdzie ci mężczyźni?”
  • Andrzej Gryżewski: „Sztuka obsługi penisa” oraz „Macho, instrukcja obsługi”

psychoterapia psychodynamiczna
ABC psychoterapii
wellbee

Psychoterapia psychodynamiczna – jak uprawiać życie?

Psychoterapeuta psychodynamiczny jest doświadczonym ogrodnikiem, który może pomóc w zbadaniu grządek życia i zastanowieniu się nad jakością gleby. Czy to w zakładaniu ogrodu, czy w relacjach w życiu ważne jest bowiem poznanie źródeł jakiegoś stanu rzeczy, bo wtedy po prostu łatwiej znaleźć odpowiednie rozwiązanie. W czym może Ci pomóc psychoterapia psychodynamiczna?

Czytaj więcej »